Nielimitowane zioła dla królików i gryzoni- samo zdrowie?

Nielimitowany dostęp do ziół- na pewno bezpieczny?
Znów się czepia! No tak, bo to, że coś jest zielone i naturalne, nie oznacza, że niewłaściwie dawkowane nie zaszkodzi. Ostatnio na grupach sporo treści dotyczących podawania zieleniny. Coraz częściej widzę na zdjęciach ogromne porcje, które spokojnie wystarczyłyby dla wielkiego stada królików czy świnek. Na pytania opiekunów ile można podawać natki pietruszki lub koperku, odpowiedzi: można podawać codziennie, są nielimitowane, bezpieczne, nawadniają królika i zmniejszają problem z osadem. Czy na pewno?
Duża ilość zieleniny nawadnia i zmniejsza problem z osadem w pęcherzu- prawda, czy mit?
🚨 Tabele nie kłamią!
A ludziom się zdarza. Zdarza się im też udzielać porad, lub uważać się za eksperta, tylko dlatego, że mogą. Bo w dobie AI każdy może być specjalistą, publikować „mądre treści” nie mając pojęcia, o czym pisze. A raczej o czym gotową treść przygotowała sztuczna inteligencja, która popełnia niestety mnóstwo (!) błędów, również takich, które poważnie mogą zaszkodzić Waszym zwierzętom.
To zobaczmy, czy rzeczywiście nielimitowana zielenina pomaga w problemach z osadem. Policzmy dzienne zapotrzebowanie na wapń, jego średnią zawartość w spożywanych posiłkach i zawartość w naszej natce pietruchy. Maturę z matmy zupełnym przypadkiem zdałam na 5, do dziś nie wiem, jak to się stało, bo mój mózg jest od urodzenia humanistycznym, wymagającym holistycznego podejścia do każdej sprawy uparciuchem. Dlatego nie wstawię tylko zawartości wapnia w 100g natki pietruszki (około pęczka, jaki widzę na zdjęciach), tylko pokażę Ci, dlaczego trzeba spojrzeć na ten temat znacznie szerzej.
Trochę nudnych cyferek
Według norm FEDIAF , zapotrzebowanie bytowe królika na wapń wynosi ok. 0,6–1,0% suchej masy pokarmu, co w przeliczeniu na masę ciała daje średnio 100–150 mg Ca / 1 kg m.c.
Przyjmijmy królika- średnią miniaturę o wadze 1,7kg dla przykładowych obliczeń. Według powyższych norm, jego dobowe zapotrzebowanie na wapń wynosi ok. 170-255 mg na dobę.
Ile w takim razie może zjeść pietruszki? Yupi, dwa pęczki, bo jeden (100g) ma „tylko 138mg wapnia! No byłoby całkiem spoko, króliki szczęśliwe! Ale nie tak prędko.
Podstawą diety królika jest siano! Zjada średnio około 130-150g na dzień- oczywiście mocno uśredniając wartości, bo nasze żarłoki pochłaniają go znacznie więcej. Zawartość wapnia w sianie zależy od wielu czynników, między innymi od składu botanicznego. Oczywiście rozmawiamy o naturalnym, suszonym na słońcu sianie łąkowym, nie o produktach handlowych wzbogaconych mnóstwem ziół, by króliki chętniej je jadły. Tabele podają, że jest to około 520–780 mg przyjmując średnią zawartość w granicach 4-6g Ca/kg siana.
Co jeszcze jedzą? Mieszankę ziół, przynajmniej te, których dieta wygląda prawidłowo. I tutaj też przyjmując, że to dobrze zbilansowana (nie tylko z nazwy!) mieszanka, podawana w ilości około garstki na królika tej masy (ok 10g) to jakieś 120-200mg wapnia.
Mamy w takim razie siano ok. 520-780mg wapnia plus zioła- 120-200mg wapnia- czyli razem około 640-980mg wapnia dziennie w samym sianie i garstce mieszanki ziół. Wróćmy do naszych wyliczeń- dobowe zapotrzebowanie dla naszej miniatury ważącej 1.7kg to ok. 170-255mg, a więc przyjmując podstawę żywienia bez świeżej kolacji przekraczamy je samym siankiem i ziołami już około trzech razy.
Czy mamy zatem panikować i zrezygnować z ziół?
Nie. Bo króliki mają bardzo specyficzny metabolizm wapnia, wchłaniają praktycznie cały, jaki spożyją w diecie, ale to, czego nie wykorzystują, wydalają z powodzeniem przez drogi moczowe.
Przez lata karmienia uszaków w taki sposób, mogę z całą pewnością stwierdzić, że na dobrze dobranej mieszance ziół i dobrze zbilansowanej świeżej kolacji, odpowiednio nawadniane uszaki pozbywają się tego nadmiaru bez gromadzenia go w pęcherzu i odkładania złogów.
No to czego się babo czepiasz tej nielimitowanej pietruszki?
Bo kluczem do zrozumienia, dlaczego porcje są ważne, nie jest sztywne patrzenie na zawartość jednego składnika, tylko wzięcie pod uwagę całości. Mechanizm wydalania wapnia ma swoje ograniczenia. Żeby dobrze działał, konieczne jest odpowiednie nawodnienie całego organizmu. I tutaj pojawia się problem, bo odpowiednia ilość spożywanej wody to około 100-150ml / kg masy ciała. Z konsultacji wiem, że niestety większość królików i kawii, a szczególnie te, które mają problem z nadmiarem osadu lub kamicą, niestety nie wypijają nawet połowy tej porcji, jednocześnie przyjmując czasami nawet 5 różnych suplementów na układ moczowy. Jak one działają? MOCZOPĘDNIE. Jak wpływają na osad gromadzący się w pęcherzu? Nawet mała ilość wyprodukowanego moczu zostaje od razu wysiusiana. Gęsty osad, który zalega na dnie, nie ma szans wymieszać się z nim by zostać wydalony. Dokładamy kolejne suplementy, maluch coraz gorzej się czuje, jest odwodniony, co wpływa nie tylko na pęcherz, ale też na cały organizm i wszystkie narządy. Przeciążamy nerki. A osad jak nie znikał, tak nie znika, zaczyna się robić coraz gęstszy, coraz ciężej będzie go zwierzakowi wydalić.
Co więc czytamy na grupach, a czasem, o zgrozo, na kartach od weta? PROSZĘ WPROWADZIĆ NIELIMITOWANĄ ZIELENINĘ, BY NAWODNIĆ USZAKA. CZY TAM ŚWINKĘ, bo u obu gatunków powtarza się ten sam problem i te same błędy.
A co ze szczawianami? Nadmiarem witaminy C?
Króliki syntetyzują witaminę C (kwas askorbinowy) w wątrobie z glukozy. Ponieważ ich organizm jest nastawiony na produkcję własną, każda dodatkowa dawka z zewnątrz jest traktowana jako nadwyżka. Nadmiar krążący w organizmie ulega procesowi utleniania i rozpadu. Podczas tego procesu kwas dehydroaskorbinowy przekształca się w kwas diketogulonowy, a ten na mniejsze cząsteczki, między innymi na kwas szczawiowy (szczawian). Powstałe w ten sposób szczawiany trafiają do nerek a później do pęcherza, gdzie nadmiar wapnia łączy się z nimi w nierozpuszczalne szczawiany wapnia tworząc piasek i kamienie moczowe.
Sama natka pietruszki zawiera już sporo szczawianów, więc jeśli dodamy do tego jeszcze te, które powstaną w wyniku rozpadu nadmiaru witaminy C, mamy już poważny problem. Spójrz na tabelkę i zobacz, jaka jest różnica między gałązką, a pęczkiem.

Czy to już wszystko? Niestety nie. W diecie roślinożercy naprawdę bardzo ważna jest równowaga. Bo to nie tylko problem zawartości wapnia czy szczawianów, ale cała fitochemia, stosunek wapnia do fosforu, ilość włókna itp.
Kilka kolejnych problemów, gdy nie zachowamy odpowiednich porcji
Stosunek wapnia do fosforu to 1,5:1 do 2:1. W natce pietruszki: stosunek ten wynosi ok. 2,4 : 1.
Jeśli podajesz zbilansowane posiłki z dobrym stosunkiem Ca:P, oba minerały są efektywnie wykorzystywane do budowy kośćca lub bezpiecznie wydalane.
Gdy podajesz produkty z nieodpowiednim stosunkiem wapnia do fosforu, szczególnie bez limitu, drastycznie podbijasz poziom wapnia we krwi, podczas gdy poziom fosforu nie nadąża za tą zmianą. Dochodzi do przekroczenia tzw. iloczynu rozpuszczalności i wapń „szuka” miejsca, gdzie mógłby się osadzić. Zamiast trafiać do kości, które mają ograniczoną pojemność, zaczyna tworzyć złogi w tkankach miękkich, czyli tam, gdzie nie powinien się znaleźć:
-w nerkach: wapń osadza się w kłębuszkach i kanalikach nerkowych, co prowadzi do nieodwracalnej niewydolności
-w naczyniach krwionośnych: tętnice tracą swoją elastyczność, stają się sztywne
– w płucach utrudniając pracę układu oddechowego
Potas- natka pietruszki to prawdziwa bomba potasowa. I choć w odpowiednich ilościach potas jest bardzo potrzebny chociażby dla odpowiedniej pracy serca i mięśni, nadmiar zostaje usuwany przez nerki. Jeśli i tak są już obciążone nadmiarem wapnia i szczawianów, naprawdę nie trudno o doprowadzenie do ich przeciążenia. Razem z usuwanym potasem, usuwana jest woda i sód. Organizm próbuje osiągnąć homeostazę, wydalić nadmiar jednego pierwiastka, którego dostarczamy w nadmiarze. Zwiększa więc diurezę, jednocześnie zaburzając poziom wszystkich elektrolitów i mocno osłabiając organizm.
I moja ulubiona część- fitochemia
Natka pietruszki zawiera sporo flawonoidów oraz apiol, które stymulują przesączanie kłębuszkowe w nerkach. Podana w odpowiedniej ilości- czyli gałązka na królika, pomaga w ten sposób wypłukać nadmiar osadu wapniowego zanim zdąży się skrystalizować. Ale gdy podamy większą ilość, nerki są nadmiernie stymulowane, produkują ogromną ilość moczu, wydalając razem z nim potrzebne dla zdrowia pierwiastki.
Bardzo często pojawia się argument, że zielenina składa się z 85% z wody, więc nawadnia. Oczywiście! Ale…
Jeśli jej działanie moczopędne jest silniejsze niż ilość dostarczanej z nią wody, bilans staje się ujemny. W efekcie zamiast przepłukiwać nerki, doprowadzamy do odwodnienia z jednoczesnym dostarczeniem kolejnej porcji wapnia i szczawianów do usunięcia. To błędne koło. Żeby nadrobić traconą wodę przy takich ilościach moczopędnej natki, zwierzak musiałby pić naprawdę sporo dodatkowej wody- ale po spożyciu świeżynek nie odczuwa pragnienia, więc nie pije.
To co w końcu z tą natką, podawać, czy nie?
Oczywiście! Podawać, ale z rozwagą, mądrze, kierując się sprawdzonymi informacjami. Tak naprawdę mogłabym Was zanudzić dalszą analizą biednej natki, ale skupiłam się na najważniejszych aspektach, które realnie mogą wpływać na zdrowie Waszych zwierząt. Dlatego przy rozpisywaniu diet pokazuję przykładowe porcje i określam ilość danego zioła czy warzywa, jaka jest bezpieczna. Bo każda roślina może być w taki sposób przeanalizowana. I każda ma swoją bezpieczną dawkę. Nie podaję niczego w swoich dietach czy dostępnych na moich stronach rozpiskach „na oko”.
Nie kieruję się też nieśmiertelnym na grupach argumentem: mój królik tak je i mu nie szkodzi. Od 12 lat siedzę w tabelach wartości odżywczych, w zielnikach, analizuję dietę moich podopiecznych, by mieć pewność, że nie robię krzywdy Waszym zwierzętom wydając konkretne zalecenia. Nie kieruję się też krótkoterminowymi obserwacjami zwierzaków opisywanych w wynikach badań nad dietą Ad libitum zakładającą, że zielenina jest zdrowa, więc można ją podawać bez ograniczeń. Kieruję się regularnie przeprowadzanymi wynikami badań podopiecznych, których karmię 8-10 lat. Wynikami krwi, które pokazują, że ich wątroby i nerki są zdrowe, nie mają niedoborów ani anemii. Wynikami USG, które potwierdzają, że w nerkach i pęcherzu nie gromadzi się nadmiar osadu, nie powstają złogi. Że jelita nie są w stanie zapalnym, nie mamy biegunek, ani tak przecież popularnych zatkań. Nie znam problemu wzdęć u karmionych przeze mnie przez długie lata zwierzaków. Ty też nie musisz ich znać 😉
Pamiętaj, że profilaktyka jest zawsze lepsza niż leczenie.
Regularne wizyty u weterynarza i dbanie o zbilansowaną dietę to podstawa. Jeśli masz wątpliwości co do jakości pokarmu, ilości podawanych przysmaków czy ogólnego sposobu żywienia swojego królika czy gryzonia, nie wahaj się skonsultować ze specjalistą. Dobry dietetyk pomoże Ci zrozumieć potrzeby żywieniowe Twojego podopiecznego i ułożyć dietę, która zapewni mu długie i zdrowe życie.
Zadbaj o dobrą dietę swojego zwierzaka, bo to najważniejszy element profilaktyki zdrowotnej. Za błędy dietetyczne zapłaci nie tylko maluch swoim zdrowiem, ale też opiekun. Lepiej zapobiegać, niż leczyć 🙂
Jeśli potrzebujesz pomocy w ułożeniu diety, skontaktuj się, by umówić konsultację
Bardzo potrzebny artykuł!